Praga Express, hotel Slavia

3 września 2017

[Głosów:2    Średnia:5/5]
To moja pierwsza wycieczka typowo objazdowa z biurem podróży. Dotychczas jeździłem wyłącznie na fakultety w ramach wczasów – max 2-3 dni podczas wakacji. Organizatorem tego wyjazdu było Rainbow Tours. Wycieczka kosztowała ponad 600 zł za 2 noce ze śniadaniem. Czy było warto?
Niejasne koszty

Cóż… o fakcie, że wycieczka wiąże się z dodatkową, wysoką opłatą dowiedziałem się… kilka dni przed wyjazdem. Na miejscu dopłacacie dokładnie 1920 koron, nie 1800 koron, jak to było w opisie oferty. Biuro Rainbow Tours powinno takie kwestie aktualizować. Przeliczając na złotówki, wychodzi 320 zł dopłaty od osoby. A to nie koniec. Dochodzą jeszcze dwa kolejne tematy. Pierwszego dnia możecie wykupić obiad w knajpie. Jest trzydaniowy i kosztuje 450 koron od osoby. Co tutaj dużo mówić – spora kasa. My odpuściliśmy, bo i tak trzech dań byśmy nie zjedli. Poszliśmy do restauracji z lokalnym jedzeniem. Obiad z piwem wyszedł na dwie osoby 300 koron. Jedliśmy m.in. knedliczki. Kolejna dopłata to rejs. W tym przypadku 800 koron od osoby. W cenie rejsu macie obiad w formie bufetu. No i ostatnia dodatkowa pozycja to wieczorny teatr. Poszło kilka osób, ludzie sobie chwalili. Koszt – 580 koron. Zatem jeśli chcecie skorzystać ze wszystkiego, to na starcie musicie mieć 3800 koron na osobę. Jak z zainteresowaniem? Na naszej wycieczce(43 osoby), 5 osób było w teatrze, połowa osób była na obiedzie, a wszyscy byli na rejsie. My byliśmy wyłącznie na nim i go zdecydowanie polecam, bo to naprawdę relaks, który jest po całym dniu zwiedzania potrzebny.

Program wycieczki

Cóż… nazwa Praga Express nie jest przypadkowa, bo ta wycieczka to naprawdę Express. Pierwszego dnia według aplikacji pilota zrobiliśmy 20 kilometrów pieszo. Wyjechaliśmy z hotelu o 9 rano, a wróciliśmy o 22. Program jest bardzo intensywny. Praga jest naprawdę pięknym miastem z ogromem zabytków, niesamowitymi widokami. Po całym dniu będziecie padnięci, ale warto, bo w tym czasie poznacie niemalże wszystkie atrakcje stolicy Czech. Nie chcę bawić się w wymienianie co jest najciekawsze, bo i tak wszystko sami zaliczycie. Wszystko robi wrażenie. Ceny w Czechach są polską kieszeń naprawdę przyjazne, więc możecie popróbować lokalnych specjałów czy browarów. Drugi dzień wycieczki jest znacznie mniej intensywny niż pierwszy – m.in. dzięki temu, że o 16 zaczynacie rejs, a około godziny 18.30 macie już powrót do domu. Jeśli pierwszego dnia nie idziecie do teatru, a jesteście bardzo zmęczeni, to wsiadajcie do tramwaju i jedźcie do hotelu. W przeciwnym wypadku przed wami kolejne dwie godziny czekania.

Dojazd do Pragi

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że droga do Pragi trwała tak długo, ale chyba dlatego, że od lat nie jeździłem na wycieczki autokarowe. Podróż z Częstochowy trwała 10 godzin, a powrotna – 9,5 godziny. Na pocieszenie powiem Wam, że podróż osób, które wsiadają w Trójmieście, trwa 22 godziny. Grubo. W zasadzie w drodze powrotnej, gdyby nie słynna Woszczyna, to podróż mogłaby trwać nawet 8h. Nasz czas – do przeżycia. 22h sobie nie wyobrażam, ale turyści, którzy jechali z tak daleka, twierdzili, że było warto. De facto na miejscu spędzili w zasadzie tyle samo czasu, co w podróży.

Piloci, kierowcy, przewodnik

Naszym pilotem był Krzysztof. Pozytywny człowiek, konkretny, pomocny. Faktycznie potrafił wszystko dopasować pod turystów, pomagał im. Np. w drodze powrotnej przystanek zrobiliśmy w Tesco koło Brna, żeby turyści mogli się pozbyć reszty koron. Ogólnie reagował na uwagi i rzeczywiście starał się pomóc.
Przewodnikiem był Stasiu. Bardzo fajny, ciepły, uśmiechnięty człowiek, w przypadku którego widać, że Praga jest pasją. Ma ogromną wiedzę, którą ciągłe uzupełnia, aktualizuje. Bardzo przyjemnie się go słuchało i moim zdaniem właśnie on jest wzorem idealnego przewodnika.
Jeśli chodzi o kierowców – wszystko w porządku. W drodze puścili jeden film, handlowali wodą, napojami. Nie ma raczej czego się czepiać.

Przesiadki w Woszczynie

Na temat słynnych przesiadek w Woszczynie wielu turystów się wypowiedziało. W naszym przypadku całość trwała 1,5h. Według zapowiedzi , miało to trwać 40 minut. Dojechaliśmy o 1.30. O 2.10 nie mieliśmy ruszyć w drogę. Wcześniej czytałem żale turystów, którzy np. siedzieli po 2h na zimnie, bo nie można było w autokarze, a oni nie mają zwyczaju jedzenia w nocy. Ludzie kochani… podejrzewam, że to była bajka i nikt nie jest tak inteligentny, żeby siedzieć na chłodzie, mogąc siedzieć we wewnątrz, pod tym namiotem. Nawet jeśli niczego nie kupicie, i tak nikt was stamtąd nie wyprosi. W jakim celu turyści ustawiają się przy wejściu do autokaru, skoro pilot mówi – czekamy na ostatni autokar? W pewnym momencie 99 proc. turystów stało na tym chłodzie – sami wiedzą w jakim celu. Tym bardziej nie mogę pojąć po co tam iść, skoro cała ekipa pracowników biura podróży dalej siedzi pod namiotem?
Oczywiście piloci są również winni. Wystarczy powiedzieć konkretnie: przesiadki zaczynamy 10 minut po przyjeździe ostatniego autokaru. Ostatni autokar ma 30 minut drogi na miejsce. W tym czasie radzę siedzieć pod namiotem. Owszem, Krzysiek powiedział, że jeszcze kilka minut, ale zrobiło się z tego 45 minut. Brawo za to, że w czasie jazdy podawał godzinę dopiero mając pewność. Plus dla niego że jako jedyny zainteresował się i powiedział w Woszczynie do ludzi przez mikrofon, że to jeszcze potrwa.

Hotel Slavia – opinia

Podczas wycieczki spaliśmy w hotelu Slavia, który ma 3 gwiazdki i znajduje się na terenie obiektów znanego klubu – Slavii Praga. Nie znam standardów hotelarstwa w Czechach, spałem tam po raz pierwszy, ale szczerze mówiąc – pierwszy raz się spotkałem z czymś takim. Bardzo, bardzo słaby standard, kompletnie nieadekwatny do standardów polskich. W hotelu głównie śpi młodzież, która korzysta z obiektów sportowych – przynajmniej tak było podczas naszego pobytu. I mamy wrażenie, że to miejsce dopasowane właśnie pod takie osoby – bardziej podchodzące pod nasze polskie hostele. Po raz pierwszy byłem w hotelu, w którym w pokoju nie było szklanek, ani jednej, nawet w łazience. Pytałem czy to normalne i tak… nie mają. Jeśli zamierzacie napić się czegoś inaczej niż z butelki, to szklanki zabierzcie sami. Inni turyści pisali o zabraniu ręczników i klapek. My ręczniki mieliśmy, klapki nie były potrzebne. Pokój nie ma klimatyzacji – w sezonie jest faktycznie bardzo gorąco. Młodzież bawi się do rana, ale przy tym zmęczeniu i tak człowiekowi to nie przeszkadzało. W pokoju macie telewizor, 5 kanałów, bez polskich. U nas były problemy z odbiorem jakiekolwiek kanału – strasznie śnieżyło. W hotelu Slavia nie spotkacie czegoś takiego, jak uśmiech ze strony pracownika. Nie ma dress code – pracownicy są w tym, w czym przyszli do pracy – również Panie podające jedzenie, a zresztą są to te same osoby, które stoją na recepcji.
W pakiecie macie śniadania. Są one wystarczające, ale najskromniejsze, jakie kiedykolwiek mieliśmy. Pełna lista to: parówki na ciepło, płatki, wędlina, ser, 2 różne owoce, 2 rodzaje ciasta, pokrojony ogórek, jakaś sałatka. Tutaj akurat problemu nie widzę, bo każdy normalny człowiek się najadł, chociaż brakowało jakiejś ciepłej alternatywy dla parówek, choćby jajecznicy.
W hotelu nie jest czysto – ściany są brudne, zniszczone. Wiele elementów wyposażenia nie działa. U nas w pokoju połowa oświetlenia nie działała. Przy kwaterowaniu na noc zostawiacie dowód osobisty. Na szczęście hotel jest tylko do spania. Pierwszego dnia dojeżdżacie około 22, kolejnego wychodzicie o 9, a wracacie koło 22 i ostatniego o 9 ostatecznie opuszczacie. W hotelu macie darmowe wifi. Hasło to: welcometoslavia.

Praga Express – dla kogo?

Praga to piękne miasto, które każdy powinien zobaczyć, ale ta wycieczka na pewno nie jest każdego. Absolutnie odradzam małe dzieci – dziecko musi mieć minimum kilkanaście lat. Osoby bardzo słabe fizycznie, otyłe, również mogą mieć problem. Program jest bardzo intensywny.

Obsługa wycieczki – 5/5
Zakwaterowanie – 2/5
Program wycieczki – 5/5
Transport – 4/5 (zaniżone przez Woszczyne)

Zobacz Również

Komentarze