Czy first minute się opłaca? TAK! [DOWODY]

23 sierpnia 2017

[Głosów:2    Średnia:4.5/5]
Pierwsze oferty first minute pojawiły się już w sierpniu – w biurze podróży TUI. We wrześniu i październiku z pewnością 90 proc. najbardziej znanych biur  również uruchomi oferty first minute. Ale czy rzeczywiście warto decydować się na wakacje na niemalże rok wcześniej? Dla kogo przeznaczone jest first minute i kiedy z niego korzystać?

Opłaty paliwowe, dodatki i inne

First minute przez lata zdobywało coraz większe zainteresowanie, aż do pamiętnego roku, w którym pojawiły się dopłaty paliwowe. Wtedy do rezerwacji dokonanej w listopadzie, turyści dopłacali po kilkaset złotych. Miało to miejsce w 2008 roku. W kolejnym problem ten został wyeliminowany. Pojawiły się gwarancje stałości ceny – za ile turysta rezerwował, za tyle leciał na wakacje. Przez problem dopłat paliwowych first minute straciło na popularności, ale od kilku dobrych lat zainteresowanie bardzo wczesnym rezerwowaniem ofert powróciło i jednocześnie doszliśmy do momentu, kiedy np. we wrześniu rezerwujemy wyjazd na październik kolejnego roku.

Komu opłaca się first minute?

Biura podróży dopasowały aktualnie oferty first minute do takiego stopnia, że tak naprawdę z takich promocji może korzystać każdy, nawet osoby, które nie mają pewności, co do terminu urlopu. Dlaczego? Bo np. w cenie wyjazdu biura oferują ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu. Takie ubezpieczenie bywa darmowe, a w innych przypadkach wymaga niewielkiej dopłaty. W ubiegłym roku Rainbow Tours naliczało kilkadziesiąt złotych opłaty za ubezpieczenie od kosztów rezygnacji – na pierwszym etapie first minute.

Turysta chce zarezerwować first minute, a nie ma aktualnie środków? Nie ma problemu. Agent turystyczny Travelplanet.pl rozwiązuje problem na dwa sposoby. Turysta po rezerwacji wyjazdu np. we wrześniu 2016 płacił 100 zł, a pozostałą kwotę regulował dopiero na miesiąc przed wyjazdem. Jest jeszcze inne rozwiązanie.  Travelplanet wprowadziło kredyt na wakacje 0 proc. Turysta może rozłożyć płatności na kilka rat i rzeczywiście całkowite koszty wynoszą tutaj właśnie 0 proc.

Czy biuro podróży nie upadnie?

Kolejną turystyczną zmorą w ostatnich latach były oczywiście upadki biur podróży. Również i z tym najwięksi gracze sobie poradzili – chodzi oczywiście o agentów. Wakacje.pl, Fly.pl i Travelplanet.pl oferują w cenie wyjazdu ubezpieczenie na wypadek upadku biura podroży. Jeśli BP upadnie, to klient tych firm może wybrać dowolny inny wyjazd z oferty w tym samym budżecie. Inna sprawa jest taka, że jednak w ostatnim czasie problem upadających BP nie ma już takiej skali i przynajmniej w sezonie 2016/2017 nie doszło do żadnego, spektakularnego upadku. Będąc przy tym ubezpieczeniu warto wspomnieć, że dotyczy ono wyłącznie imprez, które się jeszcze nie rozpoczęły. Oznacza to, że jeśli BP upadnie w pierwszym dniu urlopu turysty, to wtedy nie otrzyma on zastępczej imprezy od wymienionych agentów turystycznych.

First minute – czy to się opłaca?

Biura podróży mają przeróżną politykę cenową. Obserwowaliśmy przez cały rok cenę hotelu Acapaluco Resort na Cyprze. W swoje ofercie ma go BP Rainbow. Biuro uruchomiło ofertę first minute na 2017 rok pod koniec września 2016. Poniżej, na wykresie, widać jak zmieniała się cena. Wszystko zaczęło się od kwoty 2624 zł. Na 2 dni przed wylotem, urlop ten można było zarezerwować za 3194 zł. W kwietniu 2017 wyjazd można było zarezerwować za 4503 zł, czyli blisko 2 tysiące więcej niż przy pierwszej ofercie!  W sumie koszt całej rezerwacji(2+2) w kwietniu był o blisko 6 tysięcy wyższy, niż przy ofercie first minute.

Jak zmieniała się cena hotelu?

Każde BP ma swoją strategię kształtowania cen, ale ogólnie zasada jest taka, że cena wyjściowa jest dobierana na takim poziomie, aby było z czego ją obniżać. Tzn. BP wie ile chce zarobić na tym wyjeździe i cenę wyjściową kształtuje tak, aby mogło dać szereg zniżek z różnego powodu, np. dać last minute, a i tak dobrze na tym wyjść. Jak widać na wykresie największą pomyłką jest rezerwowanie wakacji zaraz przed sezonem. Najwyższe ceny w tym przypadku mieliśmy w kwietniu, czyli na około 3 miesiące przed wyjazdem. Last minute nawet specjalnie się nie zbliżył do ceny z first minute.  Czy to norma? Raczej tak. Niższa cena niż na first jest aktualnie możliwa na lastach tylko przy wyjątkowych scenariuszach, a i tak to jest opcja dla wybranych.

A może jednak czekać na last minute?

W dalszym ciągu last minute ma wielu zwolenników i oczywiście nie ma w tym nic dziwnego, jednak to na pewno nie jest pomysł dla każdego. Z jakiego powodu? Z wielu:

  • Niskie ceny na koniec dotyczą zazwyczaj kilku hoteli. Przy first minute macie do dyspozycji pełną ofertę danego biura podróży. Zatem last może oznaczać wybór po prostu czegokolwiek.
  • First to bardzo wysokie zniżki na wyjazd dla dziecka, ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z wyjazdu czy inne ubezpieczenia.
  • Jeśli lecisz większą grupą, albo potrzebujesz pokoju pod 2+2, to bardzo prawdopodobne, że na last minute po prostu nie będzie takiej opcji.
  • First pozwala zaplanować wyjazd dużo wcześniej, na spokojnie. To optymalne np. dla właścicieli małych firm, którzy muszą z góry mieć wszystko zaplanowane. Podobnie ma znaczenie dla rodzin z dziećmi.
  • Niektóre biura podróży dają klientowi gwarancję najniższej ceny. Tzn. jeśli cena wyjazdu last minute będzie niższa niż first w przypadku danego hotelu, to klient dostanie zwrot różnicy. Zapłaci po prostu najniższą cenę.

Oczywiście są też minusy:

  • Nie wszyscy mają możliwość zaplanowania urlopu na rok wcześniej.
  • W ciągu roku nasza sytuacja może się całkowicie zmienić i z wielu powodów możemy nie móc jechać, albo zwyczajnie – nie będzie nas stać na ten wyjazd.

A inne hotele?

Dokładnie przeanalizowaliśmy jak zmieniała się cena jednego hotelu w ciągu roku. Niżej zerknijcie na to, za ile poszczególne hotele turyści kupowali przy ofercie first minute, a ile należało za nie zapłacić na kilka dni przed terminem:

  • Lara Family Club (Turcja) – 6800 zł (2+2), cena na 2 tygodnie przed wyjazdem – 11 tysięcy zł,
  • Costa 3S Beach (Turcja) – 4300 zł (2 osoby), cena na 2 tygodnie przed wyjazdem – 5100 zł
  • Evenia Olympic Park (Hiszpania) – 2500 zł (za osobę), na 2 dni przed wyjazdem – 3100 zł,
  • Eftalia Resort (Turcja) – 2800 zł (2 osoby dorosłe), na 2 tygodnie przed wyjazdem – 3900 zł,
  • Eftalia Arthur (Turcja) – 1044 zł (za osobę), na 2 tygodnie przed wyjazdem – 2144 zł,
  • Aquasis De Luxe Resort & Spa – 10400 (2+1), na 2 tygodnie przed wyjazdem termin nie był dostępny,
  • Hotel Desert Rose (egipt) – 8300 zł, last – 12800 zł,

Zdarzenia nieprzewidywalne

Obecnie na wysokość cen ogromny wpływ mają wydarzenia związane z bezpieczeństwem. Egipt po tym, kiedy sprawa Magdaleny Żuk zrobiła się bardzo medialna, oferowany był w szokująco niskich cenach – dobre hotele z All inclusive można było zarezerwować nawet za 600 zł za 7 dni! Tymczasem dosłownie kilka tygodni wcześniej, w kwietniu, ten sam kierunek cenowo trzymał się bardzo mocno – biura podróży miały bardziej problem ze zbyt małą liczbą czarterowanych samolotów. Oczywiście takie stawki nie były realne na first minute, jednak wynikały wyłącznie ze zdarzeń losowych. Podobnie sytuacja wyglądała po ubiegłorocznych wydarzeniach w Turcji – np. hotel Palm Wings Didim, z oferty BP Rainbow, na wrzesień 2016 kosztował 1600 zł (rezerwując 2 miesiące przed terminem). W ramach first minute na sezon 2017, ten sam termin kosztował 2200 zł, przy rezerwacji niemal rok wcześniej. Prawdopodobnie teraz możemy się spodziewać mniejszego zainteresowania Hiszpanią, a głównie Barceloną.

First minute jednak rządzi

Pomijając jednak sytuacje nieprzewidywalne, trudno się spodziewać, że w tym roku sytuacja może wyglądać inaczej. Prawdopodobnie turyści jeszcze chętniej będą korzystali z ofert rezerwacji w ramach first minute. Zanim wszystkie BP uruchomią ofertę, minie kilka tygodni. We wrześniu możemy się spodziewać m.in. oferty Itaki czy Rainbow. Pierwsze propozycje dało już TUI. Wkrótce będziemy mogli przeanalizować, jak ceny się zmieniły w stosunku do ofert z ubiegłego roku.

Zobacz Również

Komentarze