Madryt na własną rękę

29 października 2019
[Głosów:1    Średnia:5/5]

Kolejnym naszym celem wycieczki zorganizowanej na własną rękę był Madryt, stolica Hiszpanii, jednego z naszych ulubionych celów podróży. Byliśmy tam od 12 do 15 października 2019. Oto jak zrealizowaliśmy nasz wyjazd od A do Z.

Kiedy jechać do Madrytu?

Pomysły były różne, ale ostatecznie postawiliśmy na Madryt w październiku. Dlaczego? W miesiącach letnich byłoby zbyt gorąco na zwiedzanie, a w październiku spodziewaliśmy się około 20 stopni Celsjusza. Inna sprawa, że po prostu akurat na ten termin udało się znaleźć lot w przyzwoitej cenie. Jaka była pogoda? Odpowiednia. W sobotę i niedzielę około 25 stopni, czyli ciepło, ale bez bardzo dużego upału. Chłodniej było w poniedziałek – około 20 stopni, nawet trochę popadało, ale akurat wtedy, kiedy zwiedzaliśmy Muzeum Thyssen-Bornemisza. We wtorek też było chłodniej, ale bezdeszczowo. Generalnie – naprawdę dobre warunki do zwiedzania. A ogólnie, jak wygląda październik w Hiszpanii? To zależy od części kraju. Na południu jest jeszcze gorąco, ale już na północy może być średnio.

Jak zarezerwować lot do Madrytu?

Lot do Madrytu zarezerwowaliśmy na początku maja, czyli na dobre kilka miesięcy wcześniej. Za dwie osoby zapłaciliśmy 752,8 zł, linie lotnicze Ryan Air. Oferta bez wyboru miejsca w samolocie oraz bez dodatkowego bagażu – lecieliśmy wyłącznie z plecakami. Przede wszystkim była to opcja weekendowa, więc droższa. Czy dało się zarezerwować lot taniej? Tak, ale przede wszystkim w tygodniu, a tego chcieliśmy uniknąć. Realnie w tygodniu da się trafić okazję i zapłacić za to samo 400 zł, ale może być problem, jeśli zależy wam na konkretnym terminie. Lotnisko we Wrocławiu też nie było naszym podstawowym celem, bo bliżej nam do Krakowa, Łodzi czy Pyrzowic, ale tak wyszło.

W przypadku obu lotów miało miejsce opóźnienie o kilkanaście/kilkadziesiąt minut. O ile w przypadku Wizz Air, gdzie też nie mieliśmy wykupionego miejsca obok siebie, rozdzielała nas jedna osoba i można było się łatwo przesiąść, to już w Ryan Air jest trudniej. Podczas pierwszego lotu rozdzielało nas kilkanaście rzędów, a podczas drugiego jeden, ale to oczywiście żaden problem. Czy plecak jest wystarczający na 3 noce zwiedzania? Oczywiście, że tak, ale to kwestia taka, co chcecie/musicie mieć na miejscu. Obowiązkowo zerknijcie na ceny na pokładzie Ryan Air. Nie ma dramatu 😉

Taniego lotu szukajcie na tym portalu, który macie niżej. Można ustawić sobie alerty cenowe na dany okres. Jeśli pojawi się oferta w interesującej was cenie, to dostaniecie wiadomość.

Gdzie spać w Madrycie?

Ponownie skorzystaliśmy z Airbnb. Szukając, braliśmy pod uwagę wyłącznie superhostów. Postawiliśmy na znakomitą lokalizację. Widzicie ikonę tego wpisu? Budynek z napisem Schweeps, w samym centrum Madrytu? Mieszkaliśmy niecałe 100 metrów od niego, w zabytkowym budynku z windą na kluczyk. Byliśmy w zasadzie w centrum wszystkiego, ale jednocześnie pokój był położony tak, że nie słyszeliśmy niczego, co dzieje się na najbardziej zatłoczonych ludźmi alejach Madrytu. Lokalizacja znakomita – 90 proc. ważnych miejsc mieliśmy w zasięgu kilku/kilkunastu minut spacerem, więc oszczędzaliśmy pieniądze na dojazd, ale również czas. Na koniec artykułu porównam nasz wyjazd do oferty Itaki, która również organizuje 3 noce w Madrycie. Jak wynika z opinii pozostawionych przez turystów, czas dojazdu z ich hotelu do centrum Madrytu to… godzina. Najpierw autobusem, a później metrem. My musieliśmy zjechać na dół. Widzicie różnicę? Jest to różnica wręcz kosmiczna. Po rabatach 3 noce kosztowały nas 570 zł. Bez rabatów – 720 zł.  Jak kupić?

Najpierw kliknijcie kupon na 138 zł – www.airbnb.pl/c/szymonm289

Dzięki temu od pierwszego zamówienia będziecie mieć odliczoną taką kwotę i uzyskacie lepszą cenę.

A później rezerwujecie pokój – https://www.airbnb.pl/rooms/17473273

Właściwie wrzucanie zdjęć, nie ma tutaj sensu, bo pokój wygląda dokładnie tak samo, jak w ofercie, ale mimo wszystko dodaję.

Na wyposażeniu pokoju macie wiatrak, telewizor i biurko. Otrzymujecie również dostęp do Wi-Fi. Nie macie prywatnej łazienki – jest ona dzielona pomiędzy innych turystów. Wygląda na to, że 2 inne pokoje również są przeznaczone dla turystów, których jednak w zasadzie nie spotykaliśmy. Sami wychodziliśmy rano i wracaliśmy wieczorem. Do waszej dyspozycji w pełni wyposażona kuchnia – w tym lodówka, kuchenka, toster, mikrofalówka. Do tego sztućce, naczynia – jeśli macie potrzebę, to możecie gotować. W zasadzie znajdziecie wszystko, czego potrzebujecie. Ten gospodarz ma ponad 900 recenzji, więc wybór jest pewny. Mieszkanie znajduje się na czwartym piętrze. Oczywiście dostajecie klucze, a wasz pokój jest zamykany. Największym plusem tego miejsca jest lokalizacja, której wybór był naprawdę znakomity. Gdybyśmy za każdym razem mieli tracić 2 godziny na dojazd i powrót do centrum… Zdecydowanie polecamy taki sam wybór. Czy dzielona łazienka jest uciążliwa? Nie – nie zdarzyło się nam, żebyśmy nie mogli skorzystać wtedy, kiedy chcieliśmy. Kolejny ogromny plus – do stacji metra nie mieliśmy nawet 100 metrów.

Jaki przewodnik po Madrycie?

Na wstępie kluczowe narzędzie, jakiego potrzebujecie podczas zwiedzania na własną rękę, mianowicie: porządny przewodnik. I moim zdaniem nie ma lepszego, przynajmniej lepszego nie widzieliśmy. Dokładnie zaznaczone wszystkie ważne i mniej ważne miejsca, opisane, mnóstwo zdjęć. Do tego linie metra, bardzo dokładna mapa. To nasza kolejna wycieczka z przewodnikiem z tej serii. Z jego pomocą robiliśmy również plan zwiedzania Rzymu. Od razu macie tam link do Empiku. Jeśli macie swojego przewodnikowego faworyta, to oczywiście korzystajcie z niego 😉

I dzień wycieczki

Wylot z lotniska we Wrocławiu mieliśmy o 10.20 w sobotę. Lot trwał ponad 3h. W jednej z innych recenzji, jakie czytaliśmy przed wycieczką, widziałem informację, że wyjście z ogromnego lotniska w Madrycie trwa godzinę. Trochę to nas przeraziło, ale okazało się, że to kwestia wyboru formy transportu. Początkowo mieliśmy jechać metrem i w takim przypadku musieliśmy najpierw dojść do stacji – wówczas faktycznie mogłoby to tyle trwać. Wybraliśmy jednak połączenie autobusowe, przez co opuszczenie lotniska trwało tyle, ile na małym lotnisku we Wrocławiu. Po prostu – wyjście znajduje się od razu za strefą odbioru bagaży, a tam znajdują się przystanki autobusowe. Wybraliśmy połączenie żółtym autobusem z napisem Airport Express. Płaciliśmy 5 euro za osobę i dojechaliśmy nim do centrum. Poniżej macie rozkład jazdy tego autobusu, a zawsze aktualny możecie sprawdzić pod tym adresem – https://www.esmadrid.com/en/airport-express.

Czas dojazdu do centrum to około 20 minut. Po wyjściu z lotniska od razu ustawcie się przy przystanku, żeby nie zabrakło dla was miejsca, ale nawet jeśli tak się stanie, to po kilkunastu minutach przyjedzie kolejny autobus. Mogliśmy jechać metrem, ale wymagałoby to 3 przesiadek, za to koszty byłyby podobne – za sam wyjazd z lotniska trzeba zapłacić tzw. suplement – 3 euro od osoby. W drugą stronę jechaliśmy metrem – tam macie już opisane szczegółowo, jak to wyglądało. W centrum byliśmy około godz. 15, zatem mieliśmy sporo czasu na rozpoczęcie zwiedzania. Oto, co zrealizowaliśmy pierwszego dnia:

  • Plaza de Cibeles – miejsce, gdzie fetuje Real Madryt po wygranym sezonie, z fontanną Kybele, (poniżej różne zdjęcia z ulic miasta)
  • Pałac Komunikacji – kiedyś funkcjonowała tu poczta, charakterystyczny budynek z zegarek przy Plaza de Cibeles,
  • Kościół Iglesia de San Jose (z zewnątrz),
  • Metropolis – charakterystyczny budynek z posągiem czarnej Wiktorii na dachu, na początku Gran Via,
  • Łuk Oratorio del Caballero de Gracia – kościół, z ciekawym walcem obrazującym prezbiterium (z zewnątrz),
  • gmach Telefonica,
  • budynek Matesanz,
  • Plaza de Callao,
  • Plaza del Sol – plac z pomnikiem Karola III i charakterystycznym posągiem niedźwiedzia wspinającego się na drzewo poziomkowe – herb Madrytu,
  • Królewska Akademia Sztuk Pięknych – niestety, było zamknięte, więc tylko z zewnątrz,
  • Kasyno Madryckie – zerknęliśmy do bogato zdobionego holu,
  • Kongres Deputowanych – z charakterystycznymi lwami po bokach i posągiem Cervantesa naprzeciwko,
  • Fontanna Neptuna – w pobliżu muzeum Prado,
  • Muzeum Prado – jedno z najważniejszych muzeów na świecie, z bogatą kolekcją sztuki hiszpańskiej i nie tylko. 12 października była możliwość bezpłatnego zwiedzania muzeum od 10 do 20. My stanęliśmy w bardzo długiej kolejce i w ciągu 30 minut dostaliśmy darmowe bilety i stamtąd poszliśmy do wejścia od strony pomnika Goya. Zwiedzaliśmy 2 godziny, więc niedługo (wszyscy piszą o 4 godzinach zwiedzania). Zawsze można by tam wrócić na bezpłatne zwiedzanie od 18 do 20 od pn. do pt. i od 17 do 19 w soboty, niedziele i święta. Bilet w cenie regularnej 15 euro.
  • Kościół św. Hieronima (San Jeronimo) tuż obok Prado.

II dzień wycieczki

Drugiego dnia po raz pierwszy skorzystaliśmy z komunikacji miejskiej, która działa w Madrycie bardzo przyjaźnie. Tzn. przejście przez bramki możliwe jest mając bilet, który macie na karcie. Kiedy już wejdziecie do metra, to możecie się przesiadać niezliczoną ilość razy – do momentu, aż wyjdziecie za bramki. Wtedy trzeba bilet skasować ponownie. Jeśli jesteście we 2 osoby, to nie potrzebujecie 2 kart. Wystarczy jedna. Przed każdym bramkami stoją automaty.

Tarjeta Multi to najpopularniejszy typ karty. Możecie ją kupić w każdym automacie biletowym oznaczonym napisem „Tarjeta MULTI disponible aqui” oraz w punktach obsługi klienta. Cena biletu na 10 przejazdów w strefie 1, czyli w całym Madrycie to 12,20€. Do tego należy doliczyć 2,5 euro za wydanie karty. Można ją później ponownie doładować.

Bilet turystyczny (título turístico) to dobra opcja dla osób odwiedzających Madryt, ponieważ umożliwia do nieograniczonej liczby przejazdów metrem, autobusem, pociągami Cercanías, lekkim metrem ML1, w zonie A, czyli praktycznie w całym Madrycie. Jest też możliwość zakupu karty na zonę T, czyli na wszystkie pozostałe strefy biletowe, w tym do Toledo.

Kartę możecie zakupić na lotnisku na terminalu T2 oraz T4 w biurze informacji turystycznej, czynnym w godzinach 8:00-20:00 oraz na wszystkich stacjach metra w automatach biletowych. Koszt karty turystycznej w strefie A zależy od liczby dni. Karta dla dzieci poniżej 11 lat kosztuje 50% ceny.

  • 1 dzień: 8,40 €
  • 2 dni: 14,20 €
  • 3 dni: 18,40 €
  • 4 dni: 22,60 €
  • 5 dni: 26,80 €
  • 7 dni: 35,40 €

Rano skierowaliśmy się na Plaza del Sol i stamtąd w kierunku Pałacu Królewskiego przez Calle del Arenal do Plaza de Isabell II. Tam warto zobaczyć Teatro Real de la Opera – Królewski Teatr Operowy (wstęp 8 euro, ale nie skorzystaliśmy). Za teatrem znajduje się Plaza de Oriente (Plac Wschodni) z cokołem Filipa IV. Rozciąga się stąd widok na Pałac Królewski.

My wykupiliśmy sobie wcześniej bilety na zwiedzanie pałacu na godzinę 11:20 – koszt 12 euro od osoby dorosłej (możecie zarezerwować zwiedzanie na stronie: https://entradas.patrimonionacional.es/en-GB/informacion-recinto/6/palacio-real-de-madrid). To dobra opcja, zwłaszcza, jeśli spojrzeć na długość kolejki. Ta po lewej stronie jest kolejką do wejścia dla osób, które mają bilety zarezerwowane wcześniej.

Po prawej widać fragment kolejki po zakup biletów bez rezerwacji. Nasza poruszała się szybko, ta druga wolno. Nie wiem, jak to wygląda, kiedy wejście jest za darmo ( darmowe zwiedzanie od pn. do czw. w godzinach od 18-20 od kwietnia do września oraz od 10 do 18 od października do marca).

Zanim jednak udaliśmy się zwiedzać królewskie komnaty, zwiedziliśmy jeszcze Katedrę la Almudena wraz z kryptą, która jest po jej lewej stronie. Przed katedrą znajduje się pomnik św. Jana Pawła II. Na wprost krypty są jeszcze starożytne Mur Arabski, czyli ruiny fortyfikacji, ale długo się ich naszukaliśmy, a w zasadzie nic zachwycającego.

Później wróciliśmy zwiedzać pałac. Na wejściu prześwietlają plecaki i torebki. Nie można wnieść do pałacu plecaków, więc zostawia się je w depozycie, do których kieruje obsługa. Uwaga! Płaciliśmy za szafeczkę 1 euro, ale przy wyjmowaniu rzeczy był zwrot 1 euro :).

Kolejnymi punktami wycieczki były:

  • Ogrody Sabatiniego,
  • Świątynia Debod – egipski dar dla Madrytu, znajduje się na dosyć dużym pagórku, wstęp był bezpłatny w niedzielę (bezpłatnie można zobaczyć od wewnątrz świątynię w dni od pn. do pt. w godzinach od 10 do 14 i od 16 do 18, a w soboty, niedziele i święta od 9:30 do 20:00),
  • Plaza de Espana z pomnikiem Cervantesa i Don Kichota – niestety, cały plac w remoncie, więc niewiele było widać, jedynie monument i to zza drzew,
  • Muzeum Cerralbo – przy plaza de Espana, kolekcja sztuki zgromadzona prywatnie, do zobaczenia bezpłatnie w niedziele od 10 do 15 (oprócz tego w czwartki 17-20, soborty 14-20),
  • Park Retiro – Pałac Kryształowy, jeziorko, na którym można popływać łódkami (za 6 euro za godzinę, ale kolejka była dla nas za duża),
  • Atocha – dworzec kolejowy,
  • Muzeum Królowej Zofii – Reina Sofia – darmowe zwiedzanie w niedzielę, z czego skorzystaliśmy. To muzeum sztuki współczesnej, dosyć specyficzne. Kolejka symboliczna do wejścia, więc na plus.

III dzień wycieczki

Około 9 rano poszliśmy do Plaza del Sol i stmarąd przez Calle Mayor, gdzie zobaczyliśmy:

  • Casa de Correos z wieżą z zegarem,
  • budynek Kompanii Kolonialnej,
  • Plaza Mayor – z pięknymi, zabytkowymi kamienicami,
  • Bazylikę św. Michała – wejście bezpłatne,
  • Klasztor Bożego Ciała (z zewnątrz),
  • Pałac św. Krzyża i kościół św. Krzyża (z zewnątrz),
  • Mercado de San Miguel – hala targowa, coś na kształt tej w Barcelonie,
  • Plaza de Canalejas,
  • Muzeum Thyssen-Bornemisza – muzeum można zobaczyć bezpłatnie, z czego skorzystaliśmy (darmowe w poniedziałki w godzinach 12-16). Kolejka była bardzo długa już na pół godziny przed, ale kiedy tylko otworzyli drzwi muzeum o 12, szybko dostaliśmy się do wewnątrz – całe szczęście, bo w czasie zwiedzania właśnie w Madrycie lało.

Jako, że pozostało nam jeszcze sporo czasu, to wybraliśmy się również do Toledo. Opcji dojazdu do tego miasta jest kilka. W centrum znajdziecie wiele ofert Toledo Express – płacicie 25 euro i was zawożą na miejsce. My planowaliśmy jechać Renfe, ale niestety – pozostały miejsca wyłącznie na takie godziny, które nam kompletnie nie odpowiadały. I … dobrze. Renfe kosztuje 11,5 euro od osoby w jedną stronę i jedzie się około 30 minut. Zatem jeśli chcecie jechać Renfe to radzę dzień wcześniej kupić bilety na wybraną godzinę. Z dworca Atocha pojechaliśmy metrem na dworzec autobusowy – przy Plaza Eliptica. Tam zapłaciliśmy 5 euro za bilet w jedną stronę (kupuje się go w automacie, gdzie wybieracie język obsługi, w którym najlepiej się czujecie, np. angielski), czyli cała wycieczka kosztowała nas niespełna 20 euro w 2 strony. Uwaga: najlepiej ustawić się w kolejce do autobusu około 30 minut wcześniej. Wtedy na pewno się załapiecie. Bo jeśli nie, to musicie czekać na kolejny. Autobus jechał około 50 minut, ale uwaga – jechaliśmy bezpośrednim (direct). Są i takie, które mają po drodze wiele przystanków i jedzie się nimi około 1,5 godziny. W Toledo wysiadacie na dworcu, skąd macie kilka minut drogi do schodów ruchomych, którymi wjeżdżacie na górę, gdzie znajdują się wszystkie atrakcje w mieście. Po prostu idźcie chodnikiem w stronę centrum – nie przegapicie ich. Wejście bez tych schodów może być delikatnie mówiąc – męczące. My na Toledo poświęciliśmy około 3 godzin. Widzieliśmy:

  • Plaza de Zocodover,
  • zamek królewski Alkazar,
  • gotycka Katedra Najświętszej Marii Panny – bilet wstępu 10 euro (nie skorzystaliśmy, zresztą, była w remoncie),
  • kościół św. Ildefonsa Iglesia de los Jesuitas – bilet wstępu 3 euro (zapłaciliśmy, głównie dla widoków z dwóch wież kościoła, skąd rozciąga się panorama całego Toledo, warto wydać, a opłata drobna).

Bylibyśmy dłużej, ale zrobiła się kiepska pogoda – zaczęło padać i wiać, więc poszliśmy na dworzec. Zdecydowanie polecamy – urokliwa miejscowość, którą warto odwiedzić.

IV dzień wycieczki

Wymeldowanie z pokoju mieliśmy o 12, więc przed południem zdążyliśmy jeszcze pospacerować po ulicach miasta, zajrzeliśmy na plac św. Anny, zobaczyliśmy ulicę Calle de Alcala i całą Gran Vię. Na spokojnie napiliśmy się znakomitej gorącej czekolady z churros w San Gines. Po wymeldowaniu pojechaliśmy jeszcze na ostatnie piętro supermarketu El Corte Ingles (mieliśmy go naprzeciwko naszej kwatery). Rozciąga się stamtąd piękny widok na Madryt.

Kolejnym punktem wycieczki był stadion Realu Madryt – będąc w Madrycie nie sposób nie zobaczyć stadionu jednego z najlepszych zespołów na świecie. Jechaliśmy tam metrem, z centrum, z jedną przesiadką. Kilkanaście minut drogi. Wysiadacie pod samym stadionem. Następnie udajecie się do wejścia numer 34, gdzie kupujecie bilety. Podstawowa wersja Bernabeu tour kosztuje 25 euro. Następnie idziecie do wejścia numer 7, gdzie rozpoczynacie swoją wycieczkę po stadionie. Jest ona znakomicie zrealizowana i zaplanowana. Audio Guide kosztuje 6 euro od osoby, ale nie ma polskiej wersji językowej. Trasa jest dokładnie wytyczona, co trochę stoi ktoś z obsługi. Na trasie m.in. wejście na boisko, oglądanie filmów, wizyta w szatni, symulacja jazdy autokarem po zdobyciu przez Real pucharu mistrzów. Całość zrealizowana tak, że nie ma nudy – mega efektownie. Moim zdaniem warto – nawet jeśli nie jesteście fanami piłki nożnej. Wycieczkę kończycie w sklepie Realu. Cała atrakcja naprawdę znakomicie zaplanowana. Zanim pojedziecie na stadion, sprawdźcie koniecznie, czy na pewno danego dnia zwiedzanie jest możliwe.

Ze stacji metra Santiago Bernabeu jechaliśmy już prosto na lotnisko. I teraz uwaga: do tego nie wystarczy zwyczajny bilet na metro. Potrzebny jest tzw. suplement, który kosztuje 3 euro, co oznacza, że dojazd kosztuje 4,6 euro. Wyjście z metra na lotnisku nie wygląda tak samo, jak na każdej innej stacji – jeśli nie macie zapłaconego suplementu, to nie dostaniecie się na lotnisko, chyba że macie już kartę turystyczną, ale sami nie korzystaliśmy z tej opcji. Wylot mieliśmy z terminala T1. Tutaj dowiedzieliśmy się, o czym mówili turyści, którzy twierdzili, że opuszczali lotnisko przez godzinę. Może nie szliśmy na T1 aż tak długo, ale trochę to trwało. Tylko później, kiedy już przeszliśmy przez kontrolę bagaży, mieliśmy kolejne kilkanaście minut drogi do naszego Gate. Kawał drogi. A w dalszym ciągu to był ten sam terminal, przy czym na lotnisku w Madrycie są 4.

Gdzie jeść w Madrycie?

Podczas wycieczki do Rzymu narzekaliśmy na jakość jedzenia i jego cenę. Na szczęście Madryt był pod tym względem całkowitym przeciwieństwem. O ile w Rzymie zaskakiwała nas negatywnie kwota na rachunku i jakość jedzenia, to w stolicy Hiszpanii było dokładnie odwrotnie. Zacznijmy od miejsc, w których jedliśmy:

  • 100 MONTADITOS – czyli 100 kanapek. W centrum Madrytu znajduje się chyba nawet kilkanaście takich restauracji. Szczególnie polecam wizytę w środę albo w niedzielę, bo wtedy wszystkie kanapki kosztują 1 euro. Normalnie od 1 do 2 euro. Lane piwo – 1,5 euro. Co tutaj dużo mówić – wszystko jest bardzo smaczne, a na jedzenie czeka się dosłownie chwilę. W lokalu mają menu po hiszpańsku i angielsku. Bardzo atrakcyjne ceny! Spójrzcie poniżej, co tam jedliśmy! Byliśmy 2 razy. Raz jedliśmy w ramach promocji, a drugi w normalnych cenach.
  • Museo de Jamon – czyli świątynia szynki. Kolejna sieć lokali, których działa wiele w centrum Madrytu. Mają menu śniadaniowe i obiadowe. W menu macie dwie opcje ceny – dla jedzących przy stolikach bez krzeseł i dla jedzących normalnie na sali, ale to dopiero po godzinie 14. Charakterystyczne dla tego lokalu jest to, że wszędzie, wokół sali znajduje się wisząca szynka.
  • Takos (Takos Al Pastors przy Calle de la Abada, 2, 28013 Madrid) – a teraz opcja petarda. Na jednym z dwóch zdjęć widzicie lokal Takos o godzinie 13.10. Otwarcie o godzinie 13.30. Dołączyliśmy do tej kolejki. Do godz. 13 było w niej około 40 osób. Spotkaliście się z czymś takim? Bo my raczej nie kojarzymy. Pierwsze podejście do Takos mieliśmy w niedzielę wieczorem. Kolejka była tak ogromna, że odpuściliśmy. Udało się we wtorek, ale też musieliśmy odstać 30 minut. Takos to lokal z meksykańskim jedzeniem – kosmicznie oblegany. W centrum znajduje się ich dwa. Idąc tam, szykujcie się na minimum 40-60 minut czekania w kolejce na zamówienie. Plus taki, że to, co zamówicie, dostajecie po kilku minutach. Czy warto? Kolejka jest znakomitą odpowiedzią – tak, mają pyszne jedzenie.
  • Chocolateria San Gines – tym razem coś na deser. Słynna chocolateria, w której zwróćcie uwagę na to, co znajduje się na ścianach. Odwiedziło ją mnóstwo znanych osób i oczywiście nie jest to przypadek. My zjedliśmy churros (tradycja w Hiszpanii).

Ogólnie ceny w Madrycie są atrakcyjne jak na polską kieszeń. Inne miejsca polecane przez turystów, których jednak nie sprawdziliśmy:

  • Taberna dNorte przy Calle de Mesonero Romanos 8, niedaleko Gran Via,
  • La Lateral na Plaza de Santa Ana 12,
  • El Tigre przy Calle Infantas 30.

Madryt z biurem podróży

Podobną wycieczkę do tej, jaką sobie zorganizowaliśmy, ma w ofercie Itaka. Nie umieszczam linka, bo może to zniknąć. Poniżej macie screeny. W naszym porównaniu uwzględniliśmy taką cenę, jaka obowiązywała przy ofercie first minute.

Poniżej zestawienie kosztów(euro=4,3 zł w kalkulacji). Nie uwzględniam wyjazdu do Toledo, który kosztował 20 euro.

Nasze kosztyBP ItakaWariant ekonomiczny
Zakwaterowanie570 złw cenie wycieczki358 zł
Transfer z lotniska i na nie z Shuttle Bus 82 zł (19,2 euro)w cenie wycieczki82 zł (19,2 euro)
Koszty śniadań43 zł (10 euro)w cenie wycieczki43 zł (10 euro)
Koszty biletów do atrakcji318 zł (74 euro)1247 zł (290 euro)215 zł (50 euro)
Koszt przelotu753 złw cenie500 zł
Koszty transportu miejskiego86 zł (20 euro)w kosztach biletów86 zł (20 euro)
Opłata klimatyczna w Madryciew cenie albo brakw kosztach biletóww cenie albo brak
Wyżywienie na miejscu 430 zł (100 euro)430 zł (100 euro)215 zł (50 euro)
Cena wycieczkinie dotyczy3878 złnie dotyczy
Koszty całkowite2282 zł5555 zł1499 zł

Wariant ekonomiczny:

  • zakwaterowanie poza centrum, co jednak nie zwiększa kosztów, a jedynie zmniejsza ilość wolnego czasu.
  • bez płacenia za zwiedzanie zamku królewskiego,
  • koszty wyżywienia na pół – więcej gotowania we własnym zakresie, niż jedzenia na mieście,
  • bilety na lot w ramach dobrej okazji.

W naszym wariancie:

  • codzienne jedzenie na mieście, alkohol, przekąski – bez szaleństwa, ale też bez szczególnych ograniczeń.

W programie z biurem podróży nie ma:

  • Królewska Akademia Sztuk Pięknych – niestety, było zamknięte, więc tylko z zewnątrz,
  • Kasyno Madryckie – zerknęliśmy do bogato zdobionego holu,
  • Kongres Deputowanych – z charakterystycznymi lwami po bokach i posągiem Cervantesa naprzeciwko,
  • Fontanna Neptuna – w pobliżu muzeum Prado,
  • Kościół św. Hieronima (San Jeronimo) tuż obok Prado.
  • Teatro Real de la Opera – Królewski Teatr Operowy
  • Plaza de Oriente (Plac Wschodni) z cokołem Filipa IV.
  • Krypta przy katedrze Almudena,
  • Świątynia Debod
  • Muzeum Cerralbo,
  • Park Retiro – Pałac KryształowyAtocha – dworzec kolejowy,
  • Muzeum Królowej Zofii – Reina Sofia,
  • Bazylika św. Michała,
  • Klasztor Bożego Ciała (z zewnątrz),
  • Pałac św. Krzyża i kościół św. Krzyża,
  • Muzeum Thyssen-Bornemisza,
  • Plaza de Santa Ana.

Ale chyba największą różnicę robi to, że jesteście zakwaterowani godzinę drogi od centrum jadąc miejskim. W programie na ostatni dzień wycieczki z biurem przewidziane są zakupy w sieciach handlowych. Turyści komentowali, że ze względu na godzinę wylotu nawet nie mieli możliwości wyjazdu na te zakupy, ale jak często tak się zdarza – trudno powiedzieć. Pamiętajcie, że najczęściej komentują niezadowoleni.

Zobacz Również

Komentarze