Jak pozbyć się kreta?

20 czerwca 2020
[Głosów: 1   Average: 5/5]

Kret należy do ssaków. Żywi się owadami, larwami, pierścienicami, a dorasta do zaledwie kilkunastu centymetrów. Jego największą umiejętnością jest kopanie podziemnych korytarzy w zawrotnym tempie. Problem w tym, że często robi to w naszych ogródkach i na naszych podwórkach, gdzie sieje spustoszenie. Jak pozbyć się kreta? Oto moje doświadczenia z kilkumiesięcznej walki. 

Moja przygoda z kretem zaczęła się we wrześniu 2019. Przetestowałem wiele metod – nie znajdziecie tutaj bajek, tylko opiszę wam, co działa, a na co nie powinniście tracić czasu i kasy. Oto sposoby na to, jak pozbyć się kreta, które przetestowałem. Na początek ważna informacja: zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 7 października 2014 r. (Dz.U. poz. 1348) krety są pod ochroną. Nie dotyczy to jednak m.in. prywatnych działek czy ogrodów. Nie będę cię zanudzać tym, jakim pożytecznym zwierzęciem jest kret – o tym pewnie już się naczytałeś. Sprawdź teraz, jakie sposoby na kreta przetestowałem i jakie przyniosły one efekty.

  • Zalanie wodą – wszystko zaczęło się od domowych sposobów, które mi polecano. Pierwszym była próba wypędzenia kreta poprzez zalanie jego tuneli wodą. Zastanawiało mnie, jaki to ma sens, bo przecież przy dużych ulewach woda i tak się tam dostaje, ale spróbowałem. Efekty oczywiście zerowe. Wielokrotnie próbowałem podlać wodą kopce, w jednym przypadku nawet w dosłownie 30 sekund po pojawieniu się kretowiska. Dało to jedynie tyle, że wylałem niepotrzebnie dziesiątki litrów wody. Cóż, to nie pomagało, więc przeszliśmy do kolejnej metody. NIE DZIAŁA. 

 

  • Pety papierosów – kolejna propozycja wyglądała już na taką, która mogła przynieść sukces. Wiele poradników dotyczących tego, jak pozbyć się kreta, rekomendowało wykorzystanie do tego petów. Zbieraliśmy je i zrobiliśmy tak jak sugerowano – dokopaliśmy się do korytarzy, nasypaliśmy pety i przysypaliśmy wejście do kretowiska. Efekt zerowy. Druga dobra rada sugerowała, żeby najpierw wrzucić pety, a następnie korytarz zalać wodą, żeby pety dostały się głębiej. Ten sposób na kreta również okazał się nieskuteczny. NIE DZIAŁA. 

 

  • Sierść – ponoć kret nienawidzi psiej czy kociej sierści. Jej zapach potrafi tak irytować twórcę kretowisk, że szybko opuści on miejsce, w którym musi wąchać zapach sierści. Co ciekawe, w sieci możesz nawet kupić sierść tych zwierząt w woreczkach – nie musisz jej zabierać od swojego zwierzaka. Cóż, przetestowaliśmy. Nie przyniosło to żadnego efektu.  Niektórzy sugerowali nawet to, że nie mają kreta, bo po ich podwórku biega pies. Na to nie mogliśmy sobie pozwolić, poza tym znam wielu posiadaczy tych zwierząt, którzy również nie mogli sobie poradzić z kretem. NIE DZIAŁA. 

 

  • Odstraszacz kretów – kiedy już wiedzieliśmy, że żaden darmowy sposób na kreta nie przyniesie efektu, zaczęliśmy szukać gadżetów, które miały pomóc sobie poradzić z naszym problemem. Oczywiście znaleźliśmy setki rozwiązań, a sprzedający każde z nich twierdził, że to właśnie jego propozycja jest najlepsza i na 100 proc. odstraszy kreta. Kupiliśmy w Castoramie 2 takie bzyczki. Koszt: 80 zł. Umieściliśmy w dwóch korytarzach. Sprzęt miał generować taki hałas, którego kret nie toleruje – powinien natychmiast zrezygnować z kopania w okolicy. Efekt? Kret wykopał sam kretowisko dokładnie tam, gdzie znajdował się bzyczek. Fakt, generował on nieznośny hałas, ale nieznośny głównie dla domowników 😉 Kret to miał to… Co gorsze – sprzęt działa na baterie, które wystarczają na ok. 2 tygodnie. NIE DZIAŁA. 

 

  • Karbid – no to kolejny wydatek. Kupiłem karbid. Zapłaciłem za jedną puszkę 40 zł. To już wyglądało dosyć poważnie. Producent twierdzi, że to stary i pewny sposób na kreta. Więc sprawdziliśmy. Co ciekawe – w opisie produktu nie ma słowa na temat kreta, więc to takie mało oficjalny sposób. Ale cóż, sprawdziliśmy. Jak to działa? Kiedy pojawi się kopiec, to trzeba dokopać się do korytarza, następnie wsypać trochę karbidu, zalać wodą i dalej dwie opcje. Albo zasypać wejście do tunelu, albo położyć na wejściu np. nieco trawy, żeby były przewiew. Testowałem obie metody. Robiłem tak z każdym kretowiskiem, które pojawiło się przez około miesiąc.  Efekty zerowe – jak kret kopał, tak robił to dalej. NIE DZIAŁA. Jeśli chcecie przetestować, to macie go TUTAJ.

 

  • Granulat na kreta – po kolejnych niepowodzeniach w markecie kupiliśmy kolejne cudo. Na szczęście kosztowało kilkanaście złotych, więc potraktowaliśmy to jako kolejny test. Jak to działa? Znajdujesz tunel, nasypujesz do niego granulatu i oczywiście ma on spowodować, że kret zniknie. Niestety, ale nie znika. Testowaliśmy przez ponad 2 tygodni i sypaliśmy to do każdego kopca, jaki powstał. Nie przyniosło to choćby minimalnego efektu. NIE DZIAŁA. Jeśli chcecie przetestować, to macie ten produkt TUTAJ.

 

  • Odstraszacz solarny – no i na koniec, po miesiącach bezsilności… Tym razem większy wydatek, bo jednak odstraszacz solarny kosztował nas 80 zł. Wystarczył jeden na około 350 metrów działki. Co najlepsze – w instrukcji nie ma ani słowa o krecie. Pierwszy plus rozwiązania jest taki, że odstraszacz nie wymaga baterii – jest solarny, wystarczy słoneczko. Wybiera się tylko pokrętłem, jaki rodzaj hałasu ma generować i na tym zadanie się kończy. Cóż, kret zniknął po kilku dniach, jak ustawiliśmy to na podwórku. Od tej pory minęły ponad 3 miesiące i go nie ma. Nie mogę dać 100 proc. gwarancji, że to efekt tego sprzętu, a nie efekt przypadku, ale wychodzi na to, że to jedyny sposób na kreta, który działa. Minusem sprzętu jest to, że generuje uciążliwy dźwięk, ale to działa na ruch, więc kiedy korzystamy z podwórka, to po prostu to wyłączamy. Od długiego czasu mamy święty spokój z kretami. Gdyby coś się zmieniło – na pewno napiszę.  DZIAŁA! Jeśli chcecie sprawdzić, to KUPCIE TUTAJ, to strona sprzedającego, od którego kupowałem, ale widzę, że nie zawsze jest dostępny ten sam.

 

 

Zobacz Również

Komentarze