Energylandia

1 września 2018
[Głosów:2    Średnia:5/5]

Pod koniec sierpnia 2018 roku po raz pierwszy wybraliśmy się do Energylandii. Poniżej możecie zapoznać się z naszymi odczuciami i wnioskami z tej wizyty.

Sezon w Energylandii to kilka miesięcy ze względu na nasz polski klimat. Wybraliśmy się tam w tygodniu, dokładnie we wtorek. Cóż… wakacje to sezon w tym miejscu. Na szczęście w dniu, kiedy mieliśmy się tam pojawić, pogoda miała być średnia. Około 22 stopni z ryzykiem deszczu, do którego nie doszło, a jednak chmury na to wskazywały. Zacznijmy od początku. Choć w sieci można przeczytać, że korek zaczyna się na długo przed Zatorem, to podczas naszej wizyty tego nie było. Na miejscu pojawiliśmy się dokładnie o godzinie 10. W tym momencie mniej więcej połowa parkingu przed Energylandią była już zajęta. Trudno powiedzieć, po jakim czasie nie było już miejsca. Kasy są otwarte od 9.20, a park od 10.

Za parking płaci się 5 zł za cały dzień – płacicie przy wejściu, a później przy wyjściu macie jedynie kontrolowany bilecik. Jeśli chodzi o ceny, to za osobę powyżej 140 cm płaci się 119 zł, za dziecko od 3 lat – 59 zł, a dzieci młodsze wchodzą za darmo. Ale to dopiero początek kosztów, jakie na was czekają. Wprawdzie prawie ze wszystkich atrakcji korzystacie za darmo, ale na każdym rogu czekają atrakcje dodatkowo płatne, do tego oczywiście jedzenie, lody czy też wypasione suszarki płatne 5 zł, ale z nich może jednocześnie korzystać kilka osób. Kiedy my wchodziliśmy o tej 10 rano, to nie było żadnych kolejek do kas, ale już ustawione były kolejki do głównych atrakcji.

Największym problemem Energylandii są oczywiście kolejki. W sieci czytaliśmy o tym, że na najważniejsze atrakcje czeka się nawet powyżej godziny. Podczas naszej wizyty na takie atrakcje jak Dragon, Formuła 1 czy Hyperion czekało się około 30-40 minut. O wiele mniej, ale w dalszym ciągu to gruba przesada. Jeśli park chce się rozwijać, to pierwszym krokiem powinno być rozwiązanie problemów z kolejkami. Atrakcji mnóstwo, wszystko fajnie, ale co z tego, jeśli przez 8 godzin skorzystamy z 8 atrakcji, z czego ponad 7 spędzimy w kolejkach? Dla mnie żadna przyjemność.

Jeśli chodzi o atrakcje dla mniejszych dzieci, to kolejek nie ma. Tzn. najmniejsze emocje = zerowa kolejka. Na słoniki, mini kolejki itp. wejdziecie z marszu. Na atrakcje dla dzieci, gdzie emocje są większe, czeka się od 10 do 20 minut – przynajmniej przy takim natężeniu zainteresowania, jak podczas naszych odwiedzin.

Na terenie Energylandii działa aquapark. Woda w basenach jest podgrzewana. Do dyspozycji wiele zjeżdżalni. Jest strefa dla dzieci najmniejszych i większych. Leżaków mnóstwo, szafki przy basenie płatne – 2 zł.

W Energylandii działają lokale gastronomiczne. Można zjeść zarówno fast foody, jaki i normalne potrawy. Ceny na poziomie galerii handlowych. Kebab danie ponad 20 zł. Mała Cola 5 zł. Lody 6 zł. Frytki 6 zł.

Energylandia z małym dzieckiem?

To zależy od wieku dziecka. Zawsze przy danej atrakcji macie napisane, kto może z niej korzystać. I małe dzieci mogą korzystać z wielu, ale oczywiście wyłącznie z opiekunem. Jak najbardziej z dwulatkiem czy trzylatkiem warto się tam wybrać – i tak nie dacie rady przez cały dzień skorzystać ze wszystkich atrakcji, z jakich będziecie mogli. Poza karuzelami i innymi tematami są również pokazy kinowe, animacje, przedstawienia w amfiteatrze – jeden wielki park rozrywki. Polecam kino 3D (a może więcej D?) z ruchomymi fotelami – taka piramida.

Czy warto jechać do Energylanii?

Energylandia robi ogromne wrażenie od samego wejścia. Imponujące, że w Polsce istnieje coś takiego i z tego co czytałem, generuje jeszcze znakomite wyniki. Niesamowicie wypromowana atrakcja, mnóstwo odwiedzających i coś, co jest ciągle rozwijane. Plany kolejnych atrakcji wyglądają imponująco i jestem pod ich wrażeniem. Czy warto się tam wybrać? Zdecydowanie tak, ale radzę, żeby to był przemyślany wyjazd. Idealnie wyczekać i jechać po wakacjach, kiedy dzieci będą już w szkole. Wtedy korzystanie będzie przyjemnością. Bo jeśli rzeczywiście pobyt ma polegać na staniu w kolejce, to szkoda zdrowia – żadna przyjemność. Ja bym tam na pewno nie pojechał na weekend podczas lata.

Opiszcie jak wyglądały Wasze pobyty i kiedy byliście.

Zobacz Również

Komentarze