Paralia, Apartamenty Alekos z Gandalf Travel

20 marca 2017
[Głosów:2    Średnia:3/5]

Nasz wyjazd do Paralii odbył się w lipcu 2006. Jego organizatorem było Łódzkie biuro Gandalf Travel. Mieszkaliśmy w Apartamentach Alekos.

Autokar na miejsce naszego wyjazdu dotarł 30 minut przed czasem, mimo, że spóźnił się sporo na pierwszy przystanek w Warszawie. Na pierwszy problem natrafiliśmy w autokarze. Kierowca nie mógł sobie poradzić z przydzieleniem miejsc turystom. W momencie, kiedy jakaś większa rodzina chciała usiąść koło siebie okazywało się, że ktoś inny musi się przesiąść. Niestety nie każdy chciał się przesiadać I z tego wszystko wyrosła mała kłótnia oraz dużo straconego czasu. Autokar, którym jechaliśmy (MITEX) był przeciętny, widać, że swoje już „przejechał” jednak nie ma co mu zarzucać. Podróż minęła sprawie, a kierowców było dwóch. Na miejsce do Paralii dotarliśmy po 29 godzinach drogi. Najtrudniejszy odcinek ciągnie się przez Serbię. Podróż przez to państwo może się znacząco wydłużyć ze względu na kolejki na granicy. Ogólnie państwo to nie jest zbyt rozwinięte.

W Paralii byliśmy około godziny 10 I musieliśmy czekać prawie 2 h na otrzymanie kluczy (pokoje musiały być najpierw posprzątane). Oczywiście w autokarze powitała nas rezydentka Pani Iza, która rezydowała w Olimpic Beach. Druga, nasz rezydentka, której imienia nie pamiętam (przepraszam) umówiła się z nami na spotkanie organizacyjne. Otrzymaliśmy na nim powitalny drink z typowym greckim alkoholem (Uzo) – nie wielu Polakom przypadł ten trunek do gustu. Na spotkaniu otrzymaliśmy całokształt informacji na temat miejscowości, obyczajów, wycieczek fakultatywnych, a przede wszystkim cen. Następnie rezydentka zabrała nas na wspólną wycieczkę po miejscowości, na której dowiedzieliśmy się np. gdzie dobrze I tanio zjeść, skąd kartki pocztowe dochodzą najszybciej (ponoć) oraz ogólnie o wszystkim. Spotkanie bardzo sympatyczne I przydatne. Ogólnie rzecz biorąc kontakt z rezydentkami był bardzo dobry, łatwo było je znaleźć, a w razie potrzeby zadzwonić bądź wysłać smsa.. Rozwiewały wszystkie nasze wątpliwości.

Apartmanty Alekos, w których mieszkaliśmy były urządzone proporcjonalnie do kwoty zapłaconej za wyjazd. Szczegóły wyposażenia możecie zobaczyć tutaj. Wszystko co zobaczyliśmy na zdjęciach w biurze było identyczne z tym co widzieliśmy na miejscu. Dużym plusem obiektu jest minimalna odległość od morza, a także przepiękny widok z balkonów (ale tylko dla części osób). Mianowicie patrząc w prawo widzi się Olimp, a prosto – morze.

Biuro organizowało nam wycieczki fakultatywne. Te, na których byliśmy były doskonale zorganizowane. Wyjazd do Aten kosztuje 40 E. Wyjeżdża się o północy, a na miejscu jest się koło godziny 7. Najpierw zwiedzany jest port w Pireusie, a następnie najważniejsze zabytki Aten. Uwaga! Jeżeli jesteś uczniem lub studentem to zabierz ze sobą legitymację gdyż bez niej będziecie musieli zapłacić 12 E za wstęp. Pobyt w  każdym miejscu jest dogrywany, co do minuty, a zwiedzanie kończy się koło 14-15 I wieczorkiem w domku. Drugi wyjazd, który mogę polecić do Meteory – klasztory na szczytach gór. Koszt wynosi 30 E I jest to bardzo imponujący widok. Nie polecam tej wycieczki osobom, które mają lęk wysokości. W Grecji zwiedzania jest tyle, że ciężko skorzystać z choćby połowy wycieczek. Ogólnie organizacja wycieczek na piątkę z plusem.

Dużym minusem organizacyjnym jest ostatni dzień. Wszyscy wstają o 8 rano i czekają do późnego wieczora na wyjazd. Autokar jadący do Warszawy ruszał o 23, a drugi jadący do Łodzi o 21.30. Wszystkie bagaże leżały w tym czasie pod budynkiem, sami musieliśmy ich pilnować. To jest niestety duży problem, który dobrze byłoby wyeliminować. Podróż minęła szybko, troszkę szybciej niż ta do Grecji. Ogólnie postawę biura oceniam na 4/5 i polecam. Fajnie wakacje za niewielkie pieniądze.

Ocena: 4/5

Zobacz Również

Komentarze